Ciemna strona ambicji: koszty, które faktycznie zapłaciłem
Nie jestem typem „coacha z Instagramu”, który krzyczy „musisz tylko chcieć”. Jestem gościem, który kilka razy chciał aż za bardzo i zapłacił za to konkretną cenę.
Ten wpis to nie jest poradnik. To rozliczenie z samym sobą, ze swoją przeszłością i z błędami, które dzisiaj zamieniam na lekcje dla innych.
Koszt #1: utracone szanse, o których nie wiesz, że je straciłeś
Gdy podejmujesz jakąś decyzję, automatycznie odrzucasz inne możliwości. To niby banał. Ale boli dopiero wtedy, gdy zrozumiesz, co odrzuciłeś.
Przykład:
Kiedy otwierałem firmę, czułem ekscytację i niezależność. Ale straciłem:
- emocjonalny komfort etatu,
- fizyczne zdrowie, bo cisnąłem po nocach,
- relacje, bo miałem mniej energii na ludzi,
- poczucie bezpieczeństwa, bo każdy miesiąc był pod znakiem zapytania.
I przez długi czas udawałem, że to nic. Bo przecież „idę po swoje”. Dziś już wiem: ambicja potrafi wyczyścić Ci życie z rzeczy, które kochasz. Jeśli nie masz uważności, to się obudzisz na szczycie z pustką w głowie i dookoła siebie.
Koszt #2: motywacja z braku = cierpienie po sukcesie
Kiedyś motywowałem się głównie brakiem. Nie mam hajsu? Cisnę. Nie mam klientów? Jeszcze mocniej. Ktoś inny mnie wyprzedza? To ja pokażę.
I to działało ale … do czasu.
Przykład:
Jako trener personalny miałem momenty, gdzie wkurzałem się, że inni mają więcej klientów.
Byłem zazdrosny, spięty, wewnętrznie rozjechany. Cisnąłem jeszcze mocniej. W końcu doszedłem do momentu, gdzie miałem pełny grafik. Klienci byli, pieniądze były.I co?
Nadal byłem nieszczęśliwy. Bo nie nauczyłem się cieszyć się drogą.
Ciągle tylko goniłem. I kiedy przestało być „braku” – została pustka. Zero radości, zero wdzięczności. Tylko napięcie. Wtedy zrozumiałem, że sukces osiągnięty z braku – nigdy nie będzie wystarczający.
Koszt #3: gonitwa bez wizji to droga donikąd
Jeśli nie masz wizji – możesz tyrać 12h dziennie i nic z tego nie mieć. I to nie jest teoria. To jest moje życie sprzed kilku lat. Miałem już działalność, miałem produkty, miałem klientów. Ale nie miałem wizji siebie. Nie wiedziałem po co ja to wszystko robię. Chciałem tylko „więcej”, ale więcej czego? Sam nie umiałem odpowiedzieć.
Przykład:
Był taki moment, że przez 6 tygodni prowadziłem wszystkie treningi, ogarniałem social media, kampanie, sprzedaż. Nie spałem dobrze, nie jadłem regularnie, nie miałem życia.
I dopiero gdy usiadłem i zadałem sobie pytanie:
„Czy to jest ta wersja mnie, którą chciałem osiągnąć?”
…zrobiło się ciężko. Nie. To nie była ta wersja. To był robot do zarabiania a nie człowiek z misją.
Co robię dziś inaczej?
Dziś moje cele muszą spełniać dwa warunki:
- Muszą mnie zasilać, a nie tylko wyniszczać.
- Muszą być częścią większej wizji, a nie tylko odpowiedzią na brak.
Nie cisnę „dla zasady”, nie działam z zazdrości, nie gonię dla poczucia „że nie stoję w miejscu”. Czasem wybieram mniej. Czasem odpuszczam. Ale robię to świadomie i jestem bardziej skuteczny niż wtedy, gdy robiłem „wszystko, wszędzie i naraz”.
Jeśli masz w sobie ogień i ambicję – super, ale nie daj się im spalić. Mam nadzieję że będziesz w stanie wyciągnąć lekcję dla siebie z tego artykułu. Trzymam kciuki – powodzenia!
Zakres programu:
- Zarządzanie czasem i produktywnością.
- Rozwój umiejętności lidera.
- Techniki radzenia sobie ze stresem.
- Optymalizacja zdrowia i energii.
- Budowanie relacji interpersonalnych.
- Techniki efektywnej komunikacji.
- Strategie osiągania celów.